W domach opieki i w opiece domowej często widać ten sam paradoks: senior „ma ludzi dookoła”, a i tak wycofuje się coraz bardziej. Jest obecny na posiłkach, odpowiada grzecznie, nie sprawia kłopotów. I właśnie dlatego łatwo go przeoczyć. Samotność w późnym wieku rzadko przychodzi z jednym zdaniem: „jest mi samotnie”. Częściej przychodzi w milczeniu, w spadku energii, w drażliwości, w rezygnacji z rzeczy, które wcześniej miały sens.
Według danych GUS na koniec 2024 r. osoby w wieku 60+ stanowiły 26,6% populacji (ok. 10 mln osób), a w niektórych regionach odsetek jest wyraźnie wyższy – np. w woj. świętokrzyskim 29,8%. To ma znaczenie w kontekście samotności, bo wraz z wiekiem rośnie prawdopodobieństwo utraty partnera, pogorszenia mobilności, ograniczenia aktywności oraz kurczenia się sieci znajomych.
Jednocześnie dane o samotności w Polsce pokazują, że to nie jest temat marginalny. W badaniu CBOS (2024) 8% dorosłych deklaruje poczucie osamotnienia „bardzo często” lub „zawsze”, a w grupie 75+ ten wskaźnik wynosi 10% (dla kategorii „bardzo często/zawsze”). To ważne, bo mówimy tu nie o pojedynczym „gorszym tygodniu”, tylko o stanie, który częściej trwa dłużej i potrafi realnie ograniczać codzienne funkcjonowanie oraz gotowość do szukania wsparcia.
W materiale Psycholink.pl o samotności Polaków zwraca się uwagę na rozróżnienie, które w pracy z seniorami robi różnicę:
samotność to subiektywne poczucie braku więzi (mogę być wśród ludzi i nadal czuć się sam),
izolacja jest bardziej „obiektywna” (mało kontaktów, rzadkie wyjścia, brak kogoś „do kogo można zadzwonić”).
W domach opieki częściej spotyka się samotność „wśród ludzi”, w opiece domowej częściej izolację – ale te zjawiska potrafią się mieszać.
U wielu seniorów samotność maskuje się somatycznie: gorszy sen, spadek apetytu, bóle, większa męczliwość. Łatwo to przypisać „wiekowi”, chorobom przewlekłym albo lekom, i na tym zakończyć temat.
Uczucie samotności bywa wstydliwe. Zamiast „jest mi samotnie” pojawia się „nie zawracaj głowy”, „dajcie spokój”, „już nie mam siły”. W praktyce to potrafi być język wycofania, nie „charakteru”.
Ciśnienie, cukier, rehabilitacja, dieta – to są rzeczy, które da się zaplanować i odhaczyć. Relacja i poczucie więzi są „miękkie”, więc łatwo spadają na koniec listy, mimo że długofalowo wpływają na motywację, współpracę i dobrostan.
WHO w 2025 r. opublikowała komunikat w ramach Komisji ds. Połączeń Społecznych: samotność dotyka 1 na 6 osób na świecie i jest wiązana z szacunkiem ok. 100 zgonów na godzinę (ponad 871 tys. rocznie). Z kolei OECD w raporcie z 2025 r. zwraca uwagę, że w krajach OECD istnieje mierzalna grupa osób z poważnymi deficytami w obszarze connectedness (np. brak bliskich przyjaciół, poczucie braku wsparcia), a u osób starszych rośnie ryzyko izolacji społecznej.
To zmienia perspektywę: samotność przestaje być opisywana wyłącznie jako trudne doświadczenie emocjonalne, a coraz częściej jest traktowana jako czynnik, który może pogarszać zdrowie i codzienne funkcjonowanie – szczególnie wtedy, gdy trwa długo i idzie w parze z izolacją.
W opiece nad seniorem dobrze działa prosta zasada: szukamy nie jednego objawu, tylko zmiany w czasie. Najbardziej charakterystyczne są sytuacje, w których senior stopniowo rezygnuje z kontaktu, mimo że formalnie ma go wokół.
Sygnały, które warto potraktować serio:
„znikanie w tłumie”: obecność bez zaangażowania, unikanie rozmów
drażliwość, kąśliwość albo stałe niezadowolenie, które wcześniej nie dominowało
skargi somatyczne nasilające się bez jasnego medycznego wyjaśnienia
nasilony lęk przed wyjściem, przed zmianą, przed ludźmi
narastające wycofanie z aktywności, które wcześniej były akceptowane (świetlica, terapia zajęciowa, spacery)
To nie jest lista do diagnozy. To lista do tego, żeby zapaliła się lampka: „sprawdźmy, co jest pod spodem”.
W praktyce personelu i rodziny najlepiej działają pytania proste, bez psychologicznego tonu:
„Z kim ostatnio rozmawiało Ci się dobrze, tak naprawdę?”
„Gdyby coś się stało, do kogo zadzwoniłbyś jako pierwszego?”
„Czy dzisiaj rozmawialiście o czymś przyjemnym, a nie tylko o obowiązkach?”
Jeżeli odpowiedzi są puste albo wymijające, to nie znaczy od razu „depresja”. To znaczy, że warto sprawdzić samotność i izolację jako realny kontekst.
Wnioski z danych są mało wygodne: można mieć ludzi dookoła i nadal być samotnym. W późnym wieku to szczególnie częste, bo samotność rzadko bywa nazywana wprost – częściej chowa się za objawami, zmianą zachowania albo rezygnacją. Dlatego w opiece długoterminowej i domowej najważniejsze jest nie „więcej aktywności”, tylko wcześniejsze zauważenie sygnałów i prosty, regularny kontakt, w którym jest miejsce na rozmowę, a nie tylko na zadania.
Więcej o skali zjawiska i o tym, co je napędza, przeczytasz w artykule: „Samotność Polaków w 2026: liczby, przyczyny, konsekwencje” (przyp. red.).
PREZENTACJE DOMÓW
dolnośląskie